Chyba każdemu sowa kojarzy się z mądrością, cierpliwością, wiedzą. No właśnie, takie są przecież nasze Babcie. Dla mojej Babci postanowiłam uszyć sowę - mam nadzieję, że mimo dosyć dużych rozmiarów posłuży jej jako igielnik.
Sowa powstała z przetartych jeansów, których szkoda było wyrzucić (bo się przydadzą), ścinków filcu (też się przydadzą), guzioli, i resztek kraciastej koszuli (może kiedyś się przyda). Tak więc w końcu zaczęłam odkopywać pudełko z napisem SIĘ PRZYDA i zwalniam miejsce na nowe ;)
Foto kurs dla niezorientowanych jak można ją uszyć znajdziecie na Paluszkowym blogu.


0 komentarze:

Prześlij komentarz