Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Igłą. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Igłą. Pokaż wszystkie posty

Nie wiem, czy ktoś je pamięta. Były "modne" w czasach, gdy nie było zawodowego wojska, a po skończonej służbie powołani wracali do domu. No. Wkrótce z mojej pracy odchodzi koleżanka. Chcieliśmy jako jeden z pożegnalnych prezentów zamówić taką chustę, ale nam aię nie udało. Wiec robimy ją sami. Każdy z chętnych dostał swój skrawek materiału do zagospodarowania. Potem te skrawki naszyjemy na gotową już chustę. Mój skrawek poniżej.


Wybieram się dziś na parapetówkę do koleżanki. Na nowe mieszkanie jako dodatek do prezentu przygotowałam takiego aniołka:

Kilka szybkich choinek na potrzeby pracy :)





Wow, ale długo tu nie zaglądałam... nie znaczy to, że przez ten czas się obijałam :) nie miałam czasu o tym pomyśleć. Powstało kilka prac, ale robione były na wczoraj, nawet nie zdążyłam ich porządnie obfocić. Trudno.
Poza tym mamy półmetek wakacji. Zdążyłam się wybyczyć przez tydzień w górach - urzeczeni klimatem i widokami wróciliśmy w tym roku w okolice Szklarskiej Poręby. Najchętniej bym się tam przeprowadziła...
Uwielbiam tamtejsze powietrze i wszechobecną zieleń. W tym roku postawiliśmy na łażenie - zabytki zwiedziliśmy w zeszłym roku. Polecam, naprawdę :)
A teraz realizuję kilka kolejnych projektów, trochę piszę (po pierwszych recenzjach usłyszałam, że ma się pocić nad tym dalej, więc mniemam, że to nie gniot).
Jakiś czas temu uszyłam koleżance królika. Wczoraj robiłyśmy sesję zdjęciową, na potrzeby jednego z projektów. I tu pytanie. Jak można dać jej na imię? Na razie roboczo nazwałyśmy ją Muffy.

Moja siostrzenica ma wkrótce urodziny. Postanowiłam więc uszyć dla niej podusio przytulankę. Postawiłam na kotka. A oto jego sesja :)

Moja maszyna jak widać leciwa jest. Nie używana stała kawał czasu, bo nie chciała szyć, ale że uparta jestem siedziałam przy niej prawie godzinę i ruszyła. Co prawda tylko zwykły, prosty ścieg, o zygzakach mogę zapomnieć, ale zawsze to już coś. Serducho szyłam ręcznie, ale Tildowe laleczki maszyną - koślawe troszkę mi wyszły, bo zapomniałam jak się szyje :)
Przedstawiam zatem: pani Hilda


pan Czwartek


i kot Supełek


A to deser :) w takiej pozycji, po obżarciu z liści mojego kwiatka "odpoczywał" Kot. Do fotografii otworzył tylko oczy nie zmieniając ani o milimetr pozycji :)

To taka moja wprawka. Niedawno (!) odkryłam Tildę - przy okazji poszukiwań w internecie zupełnie czegoś innego - nawet nie pamiętam czego szukałam. W każdym bądź razie wsiąkłam na kilka godzin. Filcowe szycie idzie szybko :) więc czas na trochę trudniejsze. Serducho strasznie mi się podoba - mam nadzieję, że Wam również.

Pozdrawiam wszystkich Zaglądaczy :)

Chyba każdemu sowa kojarzy się z mądrością, cierpliwością, wiedzą. No właśnie, takie są przecież nasze Babcie. Dla mojej Babci postanowiłam uszyć sowę - mam nadzieję, że mimo dosyć dużych rozmiarów posłuży jej jako igielnik.
Sowa powstała z przetartych jeansów, których szkoda było wyrzucić (bo się przydadzą), ścinków filcu (też się przydadzą), guzioli, i resztek kraciastej koszuli (może kiedyś się przyda). Tak więc w końcu zaczęłam odkopywać pudełko z napisem SIĘ PRZYDA i zwalniam miejsce na nowe ;)
Foto kurs dla niezorientowanych jak można ją uszyć znajdziecie na Paluszkowym blogu.


Tym razem ładniej sfotografowane. Dostawa filcu była, ale w kolorze ecru już wykorzystałam. Za dni parę więc pokażę zdjęcia czekoladowych tworów, a na razie:










A poza tym smutno mi :( Wczoraj był ostatni dzień funkcjonowania stacjonarnego sklepu Paluszkami.pl. może miejsce nie to, może za wysoki czynsz. Z wielkim żalem musiałam go zamknąć. Ale nie oznacza to na szczęście końca sklepu internetowego, króry nadal funkcjonuje i ma się całkiem dobrze :). Niedlugo po Nowym Roku ponownie ruszą warsztaty scrapowe, na razie czekam na otworzenie pewnego miejsca :)

...im więcej ich robię, tym ładniejsze mi wychodzą. Najgorsze jest to, że nie mam już filcu :(
 
Duży zestaw jest na zamówienie:


 
A oto jeden z upominków dla osoby, której uda się złapać licznik:


Święta coraz bliżej, a ja właściwie uporałam się już z robótkowymi prezentami :) Właściwie, bo zostało mi ich już tylko kilka do skończenia- wykończenia. Normalnie dumna z siebie jestem, a co!
A żeby wraz ze mną cieszył się ktoś jeszcze pokazuję zdjęcia prac poniżej, zdradzając jednocześnie tajemnicę  (a właściwie tylko rąbek), że jedną z nagród w łapaniu licznika będzie właśnie breloczek filcowy - żaden z prezentowanych niżej :)



 

 

 

 

i znowu zakładki 
 


 

Sezon grypowy w pełni, choroba dopadła też nas... Jestem uziemiona w domu. Ale ponieważ gorączkowe rozłożenie powoli mija postanowiłam poszaleć z igłą i nitką. W końcu Święta już niedługo, a ja jestem w polu z prezentami. Osobiście zawsze wyżej cenię prezenty wykonane własnoręcznie od kupnych (za wyjątkiem książek).
Idąc więc tym tropem postanowiłam uszyć dla mojej Babci filcowe bombki. Zainspirowały mnie prace na blogu Quirky Boots. Są niesamowite :)
Wyciągnęłam więc filcowe płachty w różnych kolorach i oto są :) W projekcie mam jeszcze kilka innych przedmiotów - ale to niedługo.



Uciekam chorować :) Pozdrawiam odwiedzających.