Moja maszyna jak widać leciwa jest. Nie używana stała kawał czasu, bo nie chciała szyć, ale że uparta jestem siedziałam przy niej prawie godzinę i ruszyła. Co prawda tylko zwykły, prosty ścieg, o zygzakach mogę zapomnieć, ale zawsze to już coś. Serducho szyłam ręcznie, ale Tildowe laleczki maszyną - koślawe troszkę mi wyszły, bo zapomniałam jak się szyje :)
Przedstawiam zatem: pani Hilda


pan Czwartek


i kot Supełek


A to deser :) w takiej pozycji, po obżarciu z liści mojego kwiatka "odpoczywał" Kot. Do fotografii otworzył tylko oczy nie zmieniając ani o milimetr pozycji :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz