Pamiętnik

Ostatnio modne stały się pamiętniki. Noszę w torbie zeszyt w którym utrwalam swoje smutki i radości. Czasami nawet jakiś wiersz mi się przydarzy.

Moje życie jest nudne. Nie należę do tych bardzo błyskotliwych ludzi. Nie narzekam. Pogodziłam się z faktem, że jestem nudna. Stronię od ludzi. Jestem nieśmiała. Chorobliwie. Moja twarz jest wiecznie smutna. Oczy szare jak zachmurzone niebo.

Kiedyś czekałam na przystanku na autobus. Lubię obserwować ludzi. Są śmieszni. Nigdy nie mają na nic czasu, zawsze dokądś biegną. Tego dnia świeciło słońce. Lubię słońce. Wszystko wtedy tak pachnie. Podjechał mój autobus. Wsiadłam – przecież na niego czekałam.

Od tamtego dnia jestem kaleką. Moje nogi zastępuje napędzany ręcznie wózek inwalidzki. Ktoś zostawił bombę pod moim siedzeniem. Właściwe to niczego nie pamiętam. W szpitalu wciąż nie wierzyli, że żyję. Podobno to zaprzecza logice. Jestem jedyna. Nikogo więcej nie znaleźli. Wyparowali.

Nie cieszę się z tego, że jestem. To chyba dziwne, chociaż jak dla kogo. Przez rok byłam królikiem doświadczalnym. Robili mi różne dziwne rzeczy, wszystko po to, żeby wiedzieć jakim cudem przeżyłam. Później im się znudziłam i odstawili mnie jak niepotrzebny sprzęt.

Zostawili mnie samą sobie, ale ja i tak wiem, że czekają aż coś zrobię. Niech czekają. Mam teraz swój świat. Dostępu do niego broni hasło. Żeby je złamać musieliby zadać sobie trud i poznać mnie. Zaprzyjaźnić się, poznać moje marzenia, nadzieje.

Dali mi psa. Nazwałam go Troll. Teraz śpi. Chciałam być w mojej nowej rzeczywistości. To było straszne. Podałam kod dostępu, otoczyła mnie zimna, wręcz namacalna ciemność i miałam się znaleźć tak, jak zawsze w ... Podejrzewam, że wkradł się jakiś wirus. Wszystko było jakieś inne. Nierzeczywiste. Czułam się jak Casper – dobry duszek. Przenikałam przez wszystko. Byłam i nie byłam. Przerażona pobiegłam sprawdzić inkubator. Stał jak zwykle. Szary budynek, taki mały, niepozorny. Mój skarb. W chwilę później pojawił się obok mnie Troll. Nie mam pojęcia jak się tu dostał. Muszę natychmiast stąd wyjść. Wrócić.

Myślę, że Troll jest ich szpiegiem. Wiedzieli, że nie zaufam żadnemu człowiekowi. Próżny ich trud. Już niedługo. Muszę tylko wprowadzić dodatkowe zabezpieczenia. Nie znajdą mnie, nigdy. Chwilami mam wrażenie, że Troll wszystko o mnie wie. Tak się dziwnie patrzy. Lubię go. Chyba będę za nim tęsknić.

Rano przyszli po ciało Trolla. Nie robili mi żadnych wymówek. Musiałam to zrobić – to dla mnie być albo nie być. Mam jakieś przeczucie. Wiem, że za chwilę coś się stanie. Na wszelki wypadek sprawdzę.

W moim świecie zawsze świeci słońce. Mówiłam już, że je lubię. Dzięki niemu żyję. Drzwi do inkubatora były zachęcająco otwarte. Patrzę na swoje dzieło. Ma taką aksamitną skórę. Delikatne błoniaste skrzydła ciasno otaczały jej ciało. Jestem z siebie dumna. Mogę jej dotknąć ale nie chcę niszczyć tej atmosfery oczekiwania. Od-rodzę się. Będę na nowo. Ja i nie ja. Trochę się tego boję.

Znowu zabrali mnie do szpitala. Powiedzieli, że jestem chora. Ja wiem, że to jest ich zemsta za Trolla. Chcą mnie złamać. Nie uda im się to. Myślę, że już czas. Wystarczy podać hasło.

- Rozwinęła skrzydła. – mężczyzna przez chwilę obserwował kolorowego motyla, latającego w szklanej kolbie. – Na dziś dosyć. Jestem zmęczony. – wychodząc zgasił palącą się nad kolbą żarówkę.

0 komentarze:

Prześlij komentarz