Godzina 17 : 43

Za oknem padał deszcz. Starzy mówili, że to pierwszy deszcz w ich życiu. Podobno w starożytnych czasach było to coś normalnego. Wszyscy mieszkańcy wioski wylegli przed swoje domostwa, żeby zobaczyć płaczące niebo na własne oczy. Dzieci jak szalone biegały wkoło, głośno krzycząc i śmiejąc się. Prawie każdy próbował złapać ustami choć jedną kroplę wody. Po chwili deszcz ustał. Ludzie postali jeszcze chwilę, lecz wkrótce zaczęli wracać do swych obowiązków.

Godzina 2 : 17

Obudził ją czyjś krzyk. To był krzyk z rodzaju „zobaczyłam trupa, ale on się rusza”. Aneta myślała, że to może ktoś sobie robi jakieś nocne jaja, ale wrzask nie ustawał, a wręcz przeciwnie wzmagał się. Zrezygnowana wstała. Próbując zlokalizować miejsce z którego dobiegały wrzaski, ubrała się nieco ... bardziej. Złapała leżący nieopodal aparat foto i ostrożnie opuściła hotelowy room.
Na korytarzu było spokojnie, jak dla Anety za bardzo. Przecież ten krzyk musiał jeszcze kogoś obudzić. Goście pewnie się bali. Właściwie wcale im się nie dziwiła. Ciekawość pierwszym stopniem do piekła. W pewnej chwili światło zgasło, a krzyk przeszedł w zduszone rzężenie i po chwili całkiem ustał. Na całe szczęście dotarła już pod drzwi zza których, jak jej się wydawało dochodził. Drzwi były uchylone. Cicho wsunęła się za nie. Pokój był pusty, jeśli nie liczyć stojących w nim sprzętów. Coraz bardziej zaciekawiona, postanowiła mimo wszystko poszukać źródła krzyku.

Godzina 8 : 45

Codziennie rano, przed wyjściem do pracy Paweł lubił zapoznać się z prasą. Tym razem „Okno” na pierwszej stronie umieściło zdjęcie zalanego deszczem Miasta. Uczeni zastanawiali się co spowodowało opady. Przecież nad Miastem rozciągnięta jest kopuła, która jak do tej pory broniła dostępu wody. Paweł należał do tego rodzaju ludzi, których nic nie jest w stanie zdziwić, więc teraz tylko wzruszywszy ramionami spojrzał na sąsiednią stronę.„(...) ciała do tej pory nie udało się zidentyfikować. W ręku ofiary znaleziono aparat fotograficzny, w którym znaleziono film. Może po wywołaniu okaże się, że morderca ma jakieś zdjęcie.” Starannie złożywszy gazetę Paweł udał się do szpitala.

Godzina 10 : 12

Na ulice Miasta licznie wylegli ludzie. Na ustach każdego pojawiły się bąble. Kolejki do szpitali i przychodni były nieskończenie długie. Właściwie bąble nie dokuczały nikomu. Swoją obecnością psuły tylko estetyczny wygląd mieszkańców. Nikt nie narzekał na powolność służby zdrowia.

Godzina 11 : 15

Monika była wyjątkiem. Lekarze od razu umieścili ją w izolatce. Pobrano próbki z każdego bąbla, jaki znaleziono na jej ciele. Właściwie należałoby powiedzieć, że pielęgniarki musiały szukać wolnego od narośli skrawka skóry.

Godzina 12 : 10

Paweł zaczynał właśnie swój obchód. Od razu zainteresował się tym niezwykłym przypadkiem. Monika zapierała się, że niczym się nie poparzyła, że nie jest na nic uczulona. Jej ciało wyglądało tak, jakby powoli zaczęło się rozpuszczać. Żadne lekarstwa nie były w stanie zatrzymać rozpadu komórek. Paweł przyniósł „Okno” i pokazał koledze zdjęcie zwłok dziewczyny. Bez słowa spojrzeli na leżącą przed nimi Monikę.

Godzina 12 : 50

Monika nie żyje. Całe jej ciało pokryły wodniste bąble. Jak wykazały badania laboratoryjne każda komórka Moniki rozpadła się. Paweł stał bezsilny nad mikroskopem. W szpitalnej łazience spojrzał w lustro. Na szyi pojawił się mały pęcherzyk.

Godzina 13 : 30

Ciało Moniki rozpłynęło się. Dosłownie. W szpitalnych murach zabrakło łóżek. Inne szpitale donosiły, że u nich jest podobnie.

Godzina 17 : 02

Ulice Miasta są całkiem wyludnione. Każdy mieszkaniec, któremu nie udało się zdobyć miejsca w szpitalu cierpiał w samotności.

Godzina 23 : 38

Miasto zalała woda. Nie wiadomo skąd rozległ się krzyk. Taki z rodzaju „zobaczyłam trupa, ale on się rusza”. Nikt już go nie usłyszał. Szklana kopuła wisząca nad Miastem zapadła się z potężnym hukiem.

Godzina 00 : 00

0 komentarze:

Prześlij komentarz