Pakuję się... tzn usiłuję, ale jakoś mi to nie wychodzi. Mimo tego, że nasz bagażnik jest dosyć pojemny, tym razem nie chce się rozciągnąć i wchłonąć, tego, co przygotowałam do zabrania. Siedzę więc nad stertą nie wiadomo czego... i staram się znaleźć natchnienie. Jedynym pocieszeniem dla mnie jest fakt, że naładuję bateryjki. Wśród rodziny, nad morzem... tylko ten dojazd jest straszny... miauKot będzie na bank miaukotał przez całą drogę oburzony faktem zamknięcia go w klatce - zastanawiam się, czy nie puścić go luzem razem z Maksem za kratką... sprawdzimy, może będzie się milej podróżowało. Misialdo cały czas zmienia listę zabawek do zabrania... do mojego plecaka zabrałam mu flamastry, ołówek i zeszyt do rysowania - podstawa :)
No to posmęciłam troszkę :) uciekam się pakować dalej.

A ponieważ nie jestem pewna, czy uda mi się połączyć z netem na wyjeździe chciałam złożyć serdeczne życzenia świąteczne wszystkim obserwującym odwiedzającym, czytającym :) Dziękuję bardzo, że jesteście ze mną.


0 komentarze:

Prześlij komentarz