czy jakoś tak to się mówi :)
W środę odbyły się pierwsze zajęcia. Rany, jak ja się bałam, że nikt nie przyjdzie albo, że nudno będzie, albo za trudno. A tu wielka niespodzianka. Dzieciaczki przyszły, poradziły sobie całkiem nieźle, a jak zabawa przy tym była :) Pokazałam maluchom, w jaki sposób mogą same zrobić sobie papier, który potem mogą używać do robienia kartek, laurek itd. Pokazałam kilka prac, żeby wytłumaczyć, czego się będziemy uczyć, bo nazwa scrapbooking niekoniecznie jest popularna, zwłaszcza wśród dzieci :)
Prawie wszystkie steple, tusze i punczery były w obiegu :) A za tydzień... porwiemy się na zkładkę. Zobaczymy co na wyjdzie. Jestem pełna optymizmu i pozytywnej energii, bo takie spotkania zawsze są mocno wyczerpujące ale i energetyzujące - uwielbiam taką  pracę z dziećmi. Szkoda, że Młody woli roboty od plastyki...

1 komentarze:

Aleksandra pisze...

Mój młody woli samochody i tylko czasami trochę polepi ze mną z masy solnej... pozdrawiam

Prześlij komentarz