Pojawiał się nie wiadomo skąd. Tak po prostu. Szedł zgarbiony popychając przed sobą stary, dziecinny wózeczek, na którym składał „potrzebne” rzeczy. Czasem były to deski, stare pudła, szmaty. Po prosu rupiecie. Malutki, brudny człowieczek. Trochę przygarbiony, uśmiechający się do swoich myśli.

Zastanawiam się co on robi z tymi wszystkimi skarbami. Czasem mu zazdroszczę. Ten człowiek jest wolny. Nie ma gdzie mieszkać, w co się ubierać, co zjeść a on jest ponad to. W ogóle się nie przejmuje. Zauważyłam, że gdy się pojawia świat pięknieje. Przynajmniej w moich oczach. Ciekawe, prawda ?

Na przykład w środę. Niby było ciepło, słońce, ptaszki i motylki, ale ja nie miałam na to czasu. Zupełnie zapomniałam o otoczeniu. Potem pojawił się on. Niczym buddyjski mędrzec spokojnie sunął przed siebie drobnymi kroczkami i popychając wózeczek mruczał pod nosem do siebie jakieś słowa. Gdy go widzę mam wrażenie, że życie zwalnia obroty. Próbowałam dosłyszeć o czym mruczy, ale brzmiało to jak gaworzenie małego dziecka albo jak zaklęcia.

Jego osoba coraz bardziej mnie fascynowała.

Zaczęłam wypatrywać go na ulicach. Parę razy próbowałam go śledzić, ale on łaził bez celu po wszystkich ulicach miasta zbierając odpadki. Poświęciłam mu kilka dni. Gdy ściemniało się pełna nadziei czekałam, aż skieruje się gdzieś na nocleg. Przecież musiał spać. A on z uporem maniaka dalej biegł po mieście, jakby był supermenem albo czymś innym, co nie musi spać. Kilka razy tak się załatwiłam próbując odkryć jego tajemnicę.

Ale odkryłam, że w tym szaleństwie jest metoda.

Zawsze lubiłam pająki. Obserwowałam jak budowały swoje sieci, jak czekały na obiadek.

On przypominał pająka. Ta jego nieustanna krzątanina przypominała przędzenie sieci, rozpinał ją na wszystkich ulicach miasta.
Wczoraj znowu go spotkałam. Gdy mnie mijał znienacka spojrzał w moje oczy. On wie. Jestem tego pewna. Poczułam biegnący wzdłuż kręgosłupa dreszcz strachu. Chyba wiem, kto będzie jego kolejną ofiarą.

1 komentarze:

Madziorek pisze...

oj.... powiało grozą....

Prześlij komentarz