Trzymać szydełko nauczyła mnie moja Mama i Babcia. Nie jest to moje ulubione narzędzie,ale czasami wyciągam je z magicznego pudełka, wywlekam pudła z włóczkami. Wczoraj miałam "wolne" od chłopaków (dziś zresztą też, bo pławią się cały dzień na basenie). Postanowiłam więc wypróbować pewien pomysł na zamotki nieco inaczej. Ameryki raczej nie odkryłam, ale wielką frajdę miałam :)
Broszka oczywiście z guziolem
Szaro czerwona wersja
Szaro czerwona z broszką
W odcieniach zieleni
Jasno zielona z broszką
Dodam jeszcze, że wielką frajdę z moich robótek miał KOT... rozmotał mi brązowy kłębek...
0 komentarze:
Prześlij komentarz