Mikołaj uznał, że byłam grzeczna i pod choinką znalazłam piękną zamotkę. Wiem, że zamotała ją moja Kuzynka (jeszcze raz wieelkie dzięki). Niedawno miałam okazję zobaczyć, jak motała mi kolejną (jakoś nigdy nie wpadłam, że to jest takie łatwe) no i postanowiłam zrobić sobie sama - pierwsze koty za płoty... efekt poniżej... zdjęcia niestety nie oddają w pełni kolorystyki (sznurki są brązowe i ciemno fioletowe).
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz