Maluchy dotarły, choć okazało się, że zostały już tylko trzy. Mamy więc jednego kotka i dwie dziewczynki. Od razu odwiedziliśmy naszego weterynarza, gdzie kluseczki zostały obejrzane i odpchlone.
Wcześniej przygotowałam dla nich schronienie - pożyczyłam wielką klatkę po króliku - tak na wszelki wypadek, gdyby Kotu zachciało się polowań. Mamy tez specjalne mleko zastępcze i pipetę, a kociaki bardzo szybko załapały o co chodzi.
Tak jak się spodziewałam Maksior pełzająco piszczące tłumoczki przyjął do rodziny, Kot natomiast jest na mnie śmiertelnie obrażony. Syczy, prycha nawet mnie unika - bo przecież pachnę konkurencją (swoją drogą chyba się wystraszył, że chcę go wymienić i zaczął korzystać z kuwety ;)
A na koniec porcja zdjątek. Ruda kotka ma już domek. Los jej rodzeństwa jeszcze do końca się nie rozstrzygnął - może ktoś przygarnie?
 Inwazja na Maksiora
I wkurzony Kot

0 komentarze:

Prześlij komentarz