O rany, już od ponad miesiąca tu nie zaglądałam. Nie żebym zapomniała, po prostu tyle mi się zwaliło na głowę, że niespecjalnie mam czas na przyjemności. Scrapki pokrywają się kurzem, a ja mogę tylko pomarzyć o wolnej chwili...
Jakiś czas temu okazało się, że Kot jest za gruby, a weterynarz kazał przejść mu na dietę i pilnować, żeby nie podjadał w misce Maksa. Cóż, biedny Kiciol, zjada mniejszą rację, ważoną na wadze i oprócz tego został zaktywizowany spacerami. Tu jego pierwsza poza balkonowa wizyta w specjalnie na ten cel zakupionych szelkach.
I towarzyszący mu Maks, który zdecydowanie bardziej się cieszył ze spaceru :)
Jak co roku odwiedziliśmy również Zoo. Najbardziej podobały mi się straasznie znudzone kotowate.
Poza tym udało mi się popełnić hurtowo kilka notesików - prezentów, przy okazji urodzin. Niestety z braku czasu są one w takiej a nie innej formie (za co strasznie mi wstyd).
A tutaj efekt wspólnej zabawy z dziewczynkami :)
I co dalej? Wielkimi krokami zbliża się Dzień Matki. Mam nadzieję że nie dam ciała i zdążę coś zrobić, zapakować i wysłać...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz