Czytam :) K. Okazał się domyślny i mam wszystkie 4 części :) nie ma mnie dla nikogo, zarwałam już dwie noce. Została mi ostatnia część, ale na szczęście jutro mogę dłużej pospać :) Powiem tylko, że film to betka. Książki to dopiero treść. Cała opowieść nabrała teraz nowego znaczenia.

Nie wiem jak inni, ale ja mimo tego, że nie jestem sama (ba, nawet zakochana jestem w K.), jest Misialdo i otacza mnie mnóstwo ludzi z którymi łączą mnie bliższe lub dalsze więzi mam wrażenie, że jestem sama. Mimo możliwości porozmawiania o różnych trapiących mnie sprawach, czasami dopada mnie nieumiejętność rozmawiania/ przekazania innym tworzących się w mojej głowie myśli. Nie jakaś tam melancholia czy wiosenne smutki. Po prostu. Chyba nie potrafię tego wytłumaczyć... Taka specyficzna trawiąca od środka samotność. Mam tylko wielką nadzieję, że K. nie zrozumie tego opatrznie. Pewnie jestem jakaś nieprzystosowana ;)

0 komentarze:

Prześlij komentarz