Życie mojego Kota toczy wokół jego miski. A właściwie jej zawartości. Śniadanie o 7 rano, kolacja o 19. Są oczywiście sobotnio niedzielne odstępstwa od reguły, ale Kot bardzo pilnuje, żebym je przestrzegała.
Wczorajszy dzień miałam z różnych przyczyn dosyć stresujący i wyczerpujący, postanowiłam więc przed wieczorną posiedziawką zregenerować się na chwilę. Zawinęłam się więc w kocyk, K. z Misialdem oglądał dobranockę. Nagle czuję, jak coś łazi po mnie i MAUCZY (nie miauczy) Próbowałam byś twarda... Po 10 minutach poległam. Wytrwałość Kota godna podziwu. Poniżej dla przykładu świetny filmik Simona  -na szczęście nie dotarliśmy z Kotem do części ostatniej (wcześniejsze przerobiliśmy ;))



A nie spałam do 03 :) Czytałam. K. powiedział, że jestem niereformowalna :)
Pozdrawiam wszystkich Zaglądaczy i Czytaczy :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz